
Jeremy Lin urodził się 23 lata temu w Los Angeles jako syn tajwańskich inżynierów, emigrantów z lat 70. W swojej szkole średniej czyli Palo Alto High School Jeremy grał bardzo dobrze, dlatego decydująco przyczynił się do zdobycia mistrzostwa stanu przez drużynę koszykówki swojej szkoły. Uczelnie, na które ubiegał się o sportowe stypendia, odrzuciły go. Dostał się na Harvard, gdzie z niezłą średnią skończył ekonomię. W kosza grał w drużynie uniwersytetu, który dotąd miał ledwie trzech absolwentów w NBA.
Koszykarz po Harvardzie nieskutecznie starał się o przyjęcie do jednej z drużyn NBA, choć po meczu w lidze letniej, spojrzeli w jego stronę Dallas Mavericks i Los Angeles Lakers. Kontrakt, niegwarantowany, podpisali z nim jednak Golden State Warriors. Jednak sezon spędził na ławce rezerwowych Golden State Warriors, rzadko wchodząc na parkiet. W 29 meczach Lin zdobył jednak tylko 76 pkt, a potem przyszedł lokaut i Golden State Warriors go zwolnili. Szansę dostał od Houston Rockets, ale testy nie trwały długo.
Dostał się dopiero do New York Knicks, który w tym czasie przeżywał głęboki kryzys ponieważ mieli kłopot z kontuzjowanymi i będącymi w słabej formie rozgrywającymi. Posadzono go tam na ławce rezerwowych. Podobno gdy wchodził pierwszy raz do Madison Square Garden, jednej z najsłynniejszych sportowych hal na świecie, pytano go, czy jest trenerem. Porządkowi go nie znali bo nie mieli skąd. Kiedy wreszcie 4 lutego trenerzy włączyli go do podstawowego składu, już w pierwszym meczu Jeremy Lin zdobył 25 punktów przeciwko New Jersey Nets. Potem drużyna wygrała pod rząd siedem meczów, co nie zdarzyło się jej od lat 90. Zdobył średnio 26 punktów i miał 9,1 asysty. Chociaż New York Knicks posiada dwie gwiazdy: Carmelo Anthony i Amar’e Stoudemire, zwycięstwa były zasługą grającego w obronie Lina. Jeremy Lin bije teraz rekordy popularności, piszą o nim wszyskie gazety, stacje telewizyjne pełne są materiałów na jego temat. Młodego koszykarza nie może się nachwalić pierwszy Chińczyk, który zrobił karierę w NBA – Yao Ming.
Jeśli Jeremy Lin zdecydowałby się zagrać w reprezentacji Chin, wtedy jest duża szansa, że zobaczylibyśmy go w Polsce w Katowickim Spodku. PZK finalizuje umowę z tamtejszą federacją, która mówi o rozegraniu przynajmniej dwóch meczów towarzyskich z reprezentacją Polski. Dla Chińczyków byłby to ostatni etap przygotowań do igrzysk olimpijskich w Londynie.
Styl gry Lina ma związek z jego religijnością. W jednym z wywiadów Jeremy Lin powiedział, że nie gra „po to, by podobać się innym i dla siebie. Moja widownia to Bóg. Wciąż uczę się, aby nie być samolubnym i poświęcić moją grę Bogu”. Swój profil na Twitterze ilustruje obrazkiem, na którym siedzący na ławce Jezus mówi do współczesnego wędrowca: „No, I’m not talking about Twitter. I literally want you to follow me”. Niezależnie od tego, co jest głównym motywem jego gry i jej doskonalenia, Jeremy Lin stał się przykładem i inspiracją dla setek tysięcy młodych Azjatów w USA.
Zwycięski rzut Lina za trzy przeciwko Toronto Raptors.









Nike Wrist Wrap


Nike Sparq Speed Discs










.jpg)

.jpg)